wtorek, 10 czerwca 2014
czwartek, 29 maja 2014
Part 32
*********Oczami Emmy *************
Wlasnie snilo mi sie moje dziecinstwo, gdy ktos zaczal mnie budzic. To nie byl Carol - jego obecnosc obok siebie czulam caly czas. Gdy otworzylam oczy - omalo co nie zemdlalam. Przede mna stoi moja mama. Co ona tu robi? Czego ona chce? Przeciez, "dla mojego dobra" przeprowadzili sie beze mnie... Byla zdziwiona widzac Carol'a. Usiadlam i chwile milczalam. Zaraz za mna obudzil sie Carol. Dochodzila 8:00...
- Witaj Emmi ! - powiedziala я usmieszkiem na twarzy chcac mnie przytulic, niestety ja osunelam sie.
- Czesc, a mozesz mi wlasciwie powiedziec CO TY TU ROBISZ? - spytalam nieco zdenerwowana.
- No jak to? Przyjechalam Cie odwiedzic coreczko! Widze, ze bardzo sie zmienilas, wlosy, tatuaze. - znow sie usmiechnela.
- Wiesz, co daruj sobie... - powiedzialam i poszlam do lazienki nie patrzac ani na Carol'a, ani na moja matke.
-Ma jeszcze tupet przychodzic tu. - rozmyslalam. Rozczesalam wlosy, przebralam sie i usiadlam na podloge.
Staralam sie trzymac lzy . Bo nie wiem, czego moja mama chce. Oni zostawili mnie tutaj sama i jakos sama musialam sobie radzic, a teraz pojawia sie o 8 rano i niewiadomo czego chce. - w tej chwili wszedl Carol, usiadl obok mnie. Polozyl reke na moim ramieniu.
- Co jest? - spytal, nieco zmartwiony - przeciez, to twoja mama.
- Wiesz, Ty tego nie zrozumiesz... Nie teraz. Nie chce tego wspominac. - odpowiedzialam
- No dobrze, ale prosze Cie nie placz... Jestes taka sliczna, a jak placzesz - serce sie rozrywa...
- Yhym - odpowiedzialam.
Siedzielismy w milczeniu... Nie dlugo, bo moja mama zawolala nas na "sniadanie" . Wstalam i poszlam do kuchni. Za mna przyszedl Carol. Usiadlam. Mama siadla miedzy mna i Carolem :
- Emmi, wiec Wy jestescie para? - spytala
Nie wiedzielismy co odpowiedziec... Popatrzylismy na siebie... Carol chcial cos powiedziec, ale ja przerwalam:
- Tak. I wiesz сo ? jakos sobie radzimy... Myslisz, ze jak przyjedziesz i zrobisz sniadanie, to to cos da? Nie... Mogliscie myslec te 3 miesiace temu... - nie dokonczylam - przepraszam, ale jak myslisz, ze bede Twoja kochana coreczka jak kiedys to sie myslisz. - nie wytrzymalam... wyszlam jak najszybciej я kuchni i poszlam do pokoju. Zaczelam plakac. Usiadlam w kacie pokoju i plakalam jak male dziecko... Slyszalam, jak moja matka wychodzi я tekstem: " Nie tak Cie wychowalismy".
Bylo mi tak wstyd przed Carol'em. On wcale nie musial widziec tej calej szopki. Co on sobie pomysli...
I wlasnie w tej chwili on wszedl do pokoju. Znowu usiadl obok mnie, ale tym razem przytulil. Milczelismy. Jego cieple objecie pomagalo mi sie uspokoic. Brakowalo mi wlasnie tego - tego ciepla. Ja nadal plakalam. Nie chcialam pokazywac swoje slabosci, ale nie moglam zatrzymac lez.
- Co sie dzieje, Emma? - spytal patrzac, na mnie. Niestety ja schowalam glowe w kolanach
Milczalam...
-Co sie dzieje!!! - Powiedzial nieco glosniej.
- Nie nic... - sklamalam
- Jak to nic? Przeciez to widac... Wczoraj prawie caly czas plakalas. Dzis przyszla Twoja matka i znowu. Pamietaj, jestesmy przyjaciolmi... Mozesz powiedziec mi wszystko...
- Ty tego nie zrozumiesz... Czuje sie jak jakis wyrzutek... Wszyscy maja rodzine, przyjaciol - a ja jestem sama. Jestem nikomu nie potrzebna. Czasami zastanawiam sie dlaczgo ja zyje? PO CO? Zeby bez konca sie meczyc? Ty tego nie zrozumiesz... Ja potrzebuje czlowieka,ktory mi pomoze,ktory zrozumie...- Dalej nic nie mowilam PLAKALAM, PLAKALAM, PLAKALAM. Carol przytulil mnie jeszcze mocniej
i powiedzial:
- Emm, mi mozesz powiedziec wszystko, oprzec sie na mnie, a ja obiecuje, ze ZAWSZE Ci pomoge... Tylko nie placz, nie warto!... - chyba zabraklo mu slow.
- Wszyscy tak mowia. To nie zawsze zprawdza sie w praktyce. - odpowiedzialam, wycierajaclzy plynace po moim policzku.
- Ja nie jestem wszyscy. Ja Cie kocham, zrozum to dziewczyno... -powiedzial i nie spodziewanie pocalowal mnie. Cos podpowiedzialo mi, zeby sie nie wyrywac.
- Carol, wiesz tak szczerze ja tez Cie kocham. Ale sa dwa ale... Po pierwsze... Ja kocham Niall'a. Ja nie moge o nim zapomniec... On jest dla mnie wszystkim. Nie moge ani wybrac, ani byc я obojgiem razem. A drugie ale... ja jestem w ciazy. - Zamurowalo go. Chyba go urazilam. Nie dziwie sie mu... On wyciaga reke, ja mowie, ze kocham drugiego, a w dodatek jestem w ciazy, nie no normalne . - Badz szczesliwa, ale pamietaj ja zawsze Ci pomoge. - powiedzial i wyszedl я pokoju. Ja zostalam w bezruchu. I wlasnie teraz zrozumialam, ze musze pojechac do Niall'a. Zrozumialam jak BARDZO mi go brakuje. Wyszlam я pokoju, podeszlam do Carol'a i powiedzialam: -Dziekuje Ci! Wiesz, jestes moim najlepszym przyjacielem! Ale nie urazilam Cie?
- Nie... Bede szczesliwy, jak Ty bedziesz szczesliwa... Tylko pamietaj zawsze o mnie.
- Oczywiscie - usmiechnelam sie
- Ja juz zmykam .
- Jestes zawsze tu mile widziany.
Odprowadzilam go do drzwi. Wyszedl poszlam do pokoju....
************************************************************************
Dziekuje za mile komentarze i tak duza liczbe wyswietlen. Kocham Was :*
Mialam wene, ale przepadla w trakcie pisania, wiec takie wyniki koncowe :)
KOMENTUJCIE!!
/tatii:*
środa, 21 maja 2014
Part 31
Dziekuje za 5000 wyswietlen ♥ Kocham Was!
Czytasz = Komentujesz :*
*****************************************
Lezalam na lozku i myslalam, a co jesli powiedzialabym Carol'owi, ze tez mi sie podoba... Moze to byloby lepsze dla mnie? Moze zapomnialabym w koncu o Niall'u, o tym co sie stalo? Moze zapomnialabym o tym, ze rodzice potraktowali mnie tak jak mnie potraktowali ? Ale nie starczylo mi odwagi zeby powiedziec otwarcie o swoich uczuciach... Stwierdzajac fakty ja chyba serio zakochalam sie w Carol'u... Widze, ze roznimy sie bardzo... On jest pewniejszy siebie, rozsadny, i on mnie kocha. ci ludzie ktorzy mnie kochali - wygineli. Ale zostal on - ostatni egzemplarz. Nie wiem, jak mam to traktowac. To nadlugo? Czy znowu kolejne lzy? I wgl to nie wiem, czy on zechce opiekowac sie moim dzieckiem... Ja po prostu nie wiem. Kazdy я nas popelnia bledy... ale chyba tylko ja popelniam takie bledy - moglam nie uciekac wtedy od Niall'a, moglam zostac, posluchac wybaczyc i mialabym szczescie. Nie doszlo by do tego w klubie... - A teraz nie wiem, jak spojrze Niall'u w oczy... Jesli wgl bede miala taka mozliwosc - jeszcze raz spojrzec oko w oko w jego blekitne teczowki i poczuc jego zapach, cieplo. Ale pociag juz odjechal... To sie skonczylo. Zostaly mi juz tylko wspomnienia - nigdy nie zapomne jego perfumow... Jego koszulki, ktora tak uwielbial... Jego wlosow ktorymi uwielbialam sie bawic... Naszej bitwy o ostatni kawalek pizzy... - Nie zapomne. Widze, ze on i ja tego zalujemy, ale jak pogodzic to wszystko...? On znajdzie sobie druga...lepsza. Bedzie taka idealna... Nie jak ja. Ale jesli pociag rzeczywiscie juz odjechal, to moze i ja zaczne wszystko od poczatku? Moze warto dac Carol'u szanse...? Bo nie moge zyc do konca zycia tylko bolesnymi wspomnieniami ... Musze mysleс realystycznie, o dziecku... O tym, ze ono tez spyta sie kiedys, a gdzie moj tata? Bo wiem, ze bedzie nam ciezko... Nie wyobrazam sobie tego wszystkiego... to jest koszmar. - z zamyslenia wyrwala mnie Charlie, ktora wlasnie weszla do mojej sali. Szybko wytarlam lzy i popatrzalam w jej strone:
Ch:- Wszystko ok? Przestraszylas mnie... Co sie stalo? Czemu placzesz?
J:- Wszystko dobrze... Nie placze. Nic... Co z Daniel'em
Ch:- Z nim wszystko ok :) Przeciez doskonale widze... Carol siedzi w korytarz tez jakis przygnebiony... O co chodzi? Mow... Mi mozesz wszystko powiedziec... Widze ze cos w sobie dusisz.
J:- Charlie... Ja po prostu nie moge... czuje sie jak pechowiec... Opowiadalam Ci juz... Wiesz, jak ja tesknie za Niall'em? On byl dla mnie wszystkim... Pamietam wszystkie nasze wspolne minuty, sekundy. Pamietam jego gre na gitarze i jego spiew, ktore brzmialy, po prostu przecudnie... Nikt mnie nie rozumie... - lzy automatycznie splynely mi po policzkach ...
Ch:- Na co Ty czekasz? Jedz do niego...
J: - Gdyby to byloby takie latwe... Wiesz, ja.. ja jestem w ciazy... To nie jest dziecko Niall'a...to jeszcze nie koniec, wiesz... Carol powiedzial mi, ze mu sie podobam i no... on mnie kocha... I ja nie wiem co robic... Rozumiesz, ja po prostu nie wiem!
Ch: - przez chwile milczala ( nie wiedziala co powiedziec) -uhh... wiesz, ja juz dawno zauwazylam, ze Carol sie w Tobie zakochal... On rzadko sie zakochuje... Ale, ja nie wiem, co zrobilabym na Twoim miejscu... Musisz wybrac sama miedzy Niall'em, a Carol'em. O ile Ty wgl kochasz Carol'a?
J: Wiesz, to skomplikowane... Ale ja cos do niego czuje, serio...
Ch: Musisz wybrac sama...
Ja sie rozplakalam. Charlie podeszla do mnie i probowala mnie uspokoic, ale poprosilam, zeby wyszla...
J: Wiesz, to skomplikowane... Ale ja cos do niego czuje, serio...
Ch: Musisz wybrac sama...
Ja sie rozplakalam. Charlie podeszla do mnie i probowala mnie uspokoic, ale poprosilam, zeby wyszla...
Jest godzina 21... wypisalam sie ze szpitala i chcialam isc do domu, ale zobaczylam Carol'a... Siedzial w bez ruchu w korytarzu rozmyslajac... Chyba przyja do siebie moj dzisiejszy czyn... usiadlam obok niego, polozylam reke na jego ramieniu i powiedzialam:
Ja:- Carol, przepraszam Cie... ja nie chcialam Cie urazic. Ja nie jestem jeszcze gotowa na nowy zwiazek...
C: - To ja Cie przepraszam... nie powinienem tak od razu, ale chcialem zebys wiedziala, ze Cie po prostu kocham... Wybacz, ale nie moglem juz tego trzymac w sobie. Wybacz...
J: Musze Ci powiedziec, ze jestes bardzo odwazny... Nie wszyscy moga mowic otwarcie o swoich uczuciach... Wiesz, badzmy narazie przyjaciolmi... daj mi czas... Nie to, ze mam cos do Ciebie... Potrzebuje czasu... - usmiechnelam sie lekko, bylo mi glupio. Nie wiem dlaczego, ale z moich oczu poleciala lza. Carol wytarl ja i przytulil mnie. Bylam w bezruchu..Ale potrzebowalam czyjegos ciepla. Tez objelam go w pasie...
C: - Mamy czas...- powiedzial szeptem, nie puszczajac mnie z objec...
J: Moglbys odprowadzic mnie do domu?
C: Oczywiscie, chocmy... Pojedziemy taksowka. - puscil mnie, chwycil moja torbe i skierowalismy sie do wyjscia..
Cala droge milczelismy. Siedzialam bardzo blisko niego. On polozyl reke na moich ramionach. Bylo mi zimno, o malo sie nie trzeslam, wiec przytulilam sie do niego...
C:- Zimno Ci?
J: Troszke... Nie masz nic przeciwko ( chodzi o to ze go przytulilam)
C: Nie...
Dalej nic nie mowilam. Dojechalismy. Wyszlismy z taksowki, weszlismy do klatki, i podeszlam do drzwi wyciagajac klucze. Odwrocil mnie lekko... Bylismy oko w oko. Zlapal mnie w tali i patrzyl gleboko w oczy. Zblizal i zblizal sie do mnie, a gdy dzielily nas centymetry odwrocilam sie i otwieralam dalej drzwi.
J: - Pamietaj, jestesmy przyjaciolmi - wymamrotalam
C:-No tak ^^ - powiedzial
J: Zapomnialam, Twoje rzeczy sa u mnie...
C: Tak zaraz wezme je i zmykam... Jeszcze zamowie taksowke.
J: A gdzie mieszkasz?
C: Jakies 30 min taksowka...
J: Mozesz dzis przenocowac u mnie, z rana pojdziesz. W salonie jest mnostwo miejsca...
C: Nie trzeba...
J: Jest juz pozno... Nic nie mow... Zostajesz..
Weszlismy do mieszkania... Wypilismy herbate, rozscielilam kanape w salonie, wyjasnilam wszystko Carol'owi i poszlam do swojego pokoju... Przebralam sie w pizame i poszlam spac. Zasnelam prawie od raazu, ale nie na dlugo... Snily mi sie straszne rzeczy... Snil mi sie Niall i Carol, ze biore z nimi slub, jakby podwojnie i wszyscy znikaja i krew i obudzilam sie z krzykiem. Zapalilam nocna lampke... Po minucie przyszedl tu Carol.
C: - Coo sie stalo?
J: Nic, koszmary...
C: - Przestraszylas mnie... to ja pojde...
J: Zostan prosze...
Przysunal sie blizej do mnie. I zaczal glaskac mnie po glowie. Ja wtulilam sie do niego. I zamknelam oczy... Ale caly czas nie moglam zasnac. Udawalam, ze spie. Carol chcial isc, ale naleglam, zeby zostal. Wylaczyl lampke. Ja wtulona w niego zasnelam...
**********************************************************************
Przepraszam, ze mnie nie bylo ^^ Mysle, ze wybaczycie... xD Mysle, ze ten part sie podoba - bardzo sie staralam. Zachecam do komentowania <3 To taka wielka motywacja :* Jeszcze raz dziekuje, za 5000 wyswietlen <3 kocham Was!
/Tatii :*******8
sobota, 19 kwietnia 2014
Part 30
****EMMA****
-Carol, odczep sie od niej.... - krzyknelam - nie rozumiesz, co ona czuje I watpie, ze zrozumiesz
Odszedl bez slowa. Zrozumialam, ze postapilam nie tak. Weszlam do lazienki... na podlodze siedziala Charlie z zyletka w reku... Podeszlam do niej I wyrwalam jej z reki ostrze. Rzucilam je na bok:
J: Charlie, co Ty robisz?
CH: Nie chce takiego zycia...
J:Uspokoj sie... Wszystko bedzie dobrze... Nie zwracaj uwai na Carol'a... Faceci tak maja.
Ch: Przyzwyczailam sie do jego zachowania, ale to wciaz boli.... Zrozum, ja trace wszystkich. - dusila sie przez lzy.
Przytulilam ja. Przypomnialy mi sie takie same chwile z Oliwia.
J: Uwierz, bedzie dobrze. Chodz zaraz pojedziemy do szpitala.
Ch: JA NIE CHCE ZYC!
J: Charlie... spokoj! Pomysl o Daniel'u... Przeciez on zyje.... wierze, ze nie przezylby bez Ciebie.
Milczala, wzielam ja za reke I wyszlismy z lazienki. Poszlysmy w strone wyjscia... Podeszlam do szafki, Charlie stala w koncie.
- Ubierz buty I kurtke I pojdziemy do niego... Charlie nie placz.
- Ja - ja nie moge....
- Co?! No juz ubieraj sie.
- Co ja mu powiem?
- What?
-Emma, ja jestem w ciazy. To jest dziecko Daniel'a, ale on nie chcial dziecka.
Nie wiedzialam co jej odpowiedziec...
- Nie martw sie!
Nagle poczula scisk w brzuchu... Upadlam na podloge... Potem uslyszalam krzyk. Potem juz nie pamietam...
******************* Gemma*****************
Uslyszalam krzyk.... Dosc delikaty, ale glosny, wiec zrozumialam, ze to Charlie... Pobieglam na przed pokoj... zobaczylam Emme na podlodze, a obok jej Charlie... Wystraszylam sie... Pobieglam po Carol'a.
- CAROL!!!!
- Co te idiotki zrobily?
- Choc!!!
Poszedl... Chyba sie przerazil. Zalozyl buty I lekko podniosl ja. Widzialam, jak na nia patrzyl. On chyba sie zakochal. Patrzyl na nia tak opiekunczo... Z taka miloscia. No tak... przeciez nie mam u niego szans... Widze, ze jest w niej zakochany,... Zostalo tylko zazdroscic. Wyszedl z domu... Za nim Charlie... Charlie powiedziala, ze beda w Wojewodzkim Szpitalu. Powiedzialam, ze my z Bella popilnujemy domu. Nie pokoilam sie. Bo widzialam po niej, ze przez ostatni miesiac bylo cos nie tak.... czyzby.. ale nie.... xD
**************Emma************
Obudzilam sie w jakiejs sali. Nie rozumialam o co chodzi. Czulam sie lepiej... Ale na dlugo? Caly miesiac mnie cos meczy... - W tym momencie weszla jakas "Mrs.Doctor"..
- Dzien Dobry!
-Dzien Dobry, a moze...
- Jest Pani w szpitalu... Przywieziono Pania godzine temu.
- Rozumiem, cos mi jest?
- Zadam Pani pare pytan: Czula pani cos w ostatnim czasie?
- Tak nieco mnie mdlilo, mialam goraczke...
- Wystarczy. Wiec nie mam watpliwosci... Jest Pani w ciazy... - usmiechnela sie
- Ja-ja-jak to?!
- Gratuluje.... Jak rozumiem tata Waszego dzidziusia, juz sie nie cierpliwi... Wpuscic?
- Nie... - nie mialam ochoty nikogo widziec.
- Dobrze....Jutro z rana moze pani wyjsc ze szpitala. Do widzenia!
Wyszla... Z moich oczu potoczyly sie lzy. Nie wierze... Ja... MAMA? Nagle uslyszalam, ze drzwi sie otwieraja, to Carol... Za nim weszla ta Pani doctor... Chyba wszedl na chama.
- Prosze Pana, prosze wyjsc! - krzyczala.... On ignorowal ja.
- Niech juz zostaje - powiedzialam.'
Wyszla. Zostalismy oko w oko. Obserwowal mnie.... ja udawalam, ze go tu nie ma...
- Emma... Co ci jest?
- Nic takiego? Mowilam Ci, ze duzo chorowalam... Znowu
- A czemu placzesz?
- nie placze... wiesz... zmienmy temat. Chce Cie przeprosic za moje dzisiejsze slowa.... Ponioslo mnie
Patrzal mi gleboko w oczy. Jego wzrok byl hipnotyzujacy...
- Nie musisz przepraszasz... - przerwalam mu. Przyciagnelam go delikatnie do siebie I pocalowalam.
- Musze, musze.
Usmiechnal sie. Odwzajemnilam usmiech :) On uchylil sie nade mna I powiedzial...:
-A wiesz, ze mi sie strasznie podobasz I ja, no ja... ja cie kocham?
Odepchnelam go od Siebie z calej sily. O niee, nie bylam na to gotowa.
- Przepraszam... A moge Cie przytulic? - powiedzial zawiedziony.
- Nie! WYJDZ STAD!
-Wybacz... - wyszedl z sali
IDIOTKA - szepnelam do siebie. Jaka ja jestem glupia.Z jednej strony kocham Niall'a, z drugiej - zakochuje sie w Carol'u. Niall zranil mnie, ale widze, ze tego zaluje.Carol - ja go prawie nie znam, ale jest taki UROCZY. Nie rozumiem Siebie... Nikt mnie nie rozumie... Nikt nie moze zrozumiec co czuje w tym momencie, bo ja sama nie moge sobie tego uporzadkowac... Ale musze pomyslec, o tym, ze bede mama.
*****************************************************************
TA DA DA DAMMM <3 7 kom = NEXT <3 Wiem, ze mozecie :* DZIEKUJE ZA TE WYSWIETLENIA <3 Kocham WAS! /Tatiii :***
-Carol, odczep sie od niej.... - krzyknelam - nie rozumiesz, co ona czuje I watpie, ze zrozumiesz
Odszedl bez slowa. Zrozumialam, ze postapilam nie tak. Weszlam do lazienki... na podlodze siedziala Charlie z zyletka w reku... Podeszlam do niej I wyrwalam jej z reki ostrze. Rzucilam je na bok:
J: Charlie, co Ty robisz?
CH: Nie chce takiego zycia...
J:Uspokoj sie... Wszystko bedzie dobrze... Nie zwracaj uwai na Carol'a... Faceci tak maja.
Ch: Przyzwyczailam sie do jego zachowania, ale to wciaz boli.... Zrozum, ja trace wszystkich. - dusila sie przez lzy.
Przytulilam ja. Przypomnialy mi sie takie same chwile z Oliwia.
J: Uwierz, bedzie dobrze. Chodz zaraz pojedziemy do szpitala.
Ch: JA NIE CHCE ZYC!
J: Charlie... spokoj! Pomysl o Daniel'u... Przeciez on zyje.... wierze, ze nie przezylby bez Ciebie.
Milczala, wzielam ja za reke I wyszlismy z lazienki. Poszlysmy w strone wyjscia... Podeszlam do szafki, Charlie stala w koncie.
- Ubierz buty I kurtke I pojdziemy do niego... Charlie nie placz.
- Ja - ja nie moge....
- Co?! No juz ubieraj sie.
- Co ja mu powiem?
- What?
-Emma, ja jestem w ciazy. To jest dziecko Daniel'a, ale on nie chcial dziecka.
Nie wiedzialam co jej odpowiedziec...
- Nie martw sie!
Nagle poczula scisk w brzuchu... Upadlam na podloge... Potem uslyszalam krzyk. Potem juz nie pamietam...
******************* Gemma*****************
Uslyszalam krzyk.... Dosc delikaty, ale glosny, wiec zrozumialam, ze to Charlie... Pobieglam na przed pokoj... zobaczylam Emme na podlodze, a obok jej Charlie... Wystraszylam sie... Pobieglam po Carol'a.
- CAROL!!!!
- Co te idiotki zrobily?
- Choc!!!
Poszedl... Chyba sie przerazil. Zalozyl buty I lekko podniosl ja. Widzialam, jak na nia patrzyl. On chyba sie zakochal. Patrzyl na nia tak opiekunczo... Z taka miloscia. No tak... przeciez nie mam u niego szans... Widze, ze jest w niej zakochany,... Zostalo tylko zazdroscic. Wyszedl z domu... Za nim Charlie... Charlie powiedziala, ze beda w Wojewodzkim Szpitalu. Powiedzialam, ze my z Bella popilnujemy domu. Nie pokoilam sie. Bo widzialam po niej, ze przez ostatni miesiac bylo cos nie tak.... czyzby.. ale nie.... xD
**************Emma************
Obudzilam sie w jakiejs sali. Nie rozumialam o co chodzi. Czulam sie lepiej... Ale na dlugo? Caly miesiac mnie cos meczy... - W tym momencie weszla jakas "Mrs.Doctor"..
- Dzien Dobry!
-Dzien Dobry, a moze...
- Jest Pani w szpitalu... Przywieziono Pania godzine temu.
- Rozumiem, cos mi jest?
- Zadam Pani pare pytan: Czula pani cos w ostatnim czasie?
- Tak nieco mnie mdlilo, mialam goraczke...
- Wystarczy. Wiec nie mam watpliwosci... Jest Pani w ciazy... - usmiechnela sie
- Ja-ja-jak to?!
- Gratuluje.... Jak rozumiem tata Waszego dzidziusia, juz sie nie cierpliwi... Wpuscic?
- Nie... - nie mialam ochoty nikogo widziec.
- Dobrze....Jutro z rana moze pani wyjsc ze szpitala. Do widzenia!
Wyszla... Z moich oczu potoczyly sie lzy. Nie wierze... Ja... MAMA? Nagle uslyszalam, ze drzwi sie otwieraja, to Carol... Za nim weszla ta Pani doctor... Chyba wszedl na chama.
- Prosze Pana, prosze wyjsc! - krzyczala.... On ignorowal ja.
- Niech juz zostaje - powiedzialam.'
Wyszla. Zostalismy oko w oko. Obserwowal mnie.... ja udawalam, ze go tu nie ma...
- Emma... Co ci jest?
- Nic takiego? Mowilam Ci, ze duzo chorowalam... Znowu
- A czemu placzesz?
- nie placze... wiesz... zmienmy temat. Chce Cie przeprosic za moje dzisiejsze slowa.... Ponioslo mnie
Patrzal mi gleboko w oczy. Jego wzrok byl hipnotyzujacy...
- Nie musisz przepraszasz... - przerwalam mu. Przyciagnelam go delikatnie do siebie I pocalowalam.
- Musze, musze.
Usmiechnal sie. Odwzajemnilam usmiech :) On uchylil sie nade mna I powiedzial...:
-A wiesz, ze mi sie strasznie podobasz I ja, no ja... ja cie kocham?
Odepchnelam go od Siebie z calej sily. O niee, nie bylam na to gotowa.
- Przepraszam... A moge Cie przytulic? - powiedzial zawiedziony.
- Nie! WYJDZ STAD!
-Wybacz... - wyszedl z sali
IDIOTKA - szepnelam do siebie. Jaka ja jestem glupia.Z jednej strony kocham Niall'a, z drugiej - zakochuje sie w Carol'u. Niall zranil mnie, ale widze, ze tego zaluje.Carol - ja go prawie nie znam, ale jest taki UROCZY. Nie rozumiem Siebie... Nikt mnie nie rozumie... Nikt nie moze zrozumiec co czuje w tym momencie, bo ja sama nie moge sobie tego uporzadkowac... Ale musze pomyslec, o tym, ze bede mama.
*****************************************************************
TA DA DA DAMMM <3 7 kom = NEXT <3 Wiem, ze mozecie :* DZIEKUJE ZA TE WYSWIETLENIA <3 Kocham WAS! /Tatiii :***
sobota, 5 kwietnia 2014
Part 29
********Emma*********
Nie wiem jakim cudem, ale obudzilam sie na podlodze. Slonce swiecilo juz... Popatrzylam na zegarek - 11: 09... Obudzilam sie, bo cos mnie mdlilo. Prawie wszyscy jeszcze spali.... prawie - tzn. Nie widzialam Charlie... Wstalam potykajc sie o trampki Belli. Odlozylam je troche na bok. Poszlam do kuchni. Zobaczylam tam Charlie, siedziaca obok stola я zaszklonymi oczami ... Wczoraj miala doskonaly humor, a dzis... lepiej nie mowic. Usiadlam obok niej i spytalam:

- Wszystko ok?
- Nie....
- Powiedz... Mozesz mi zaufac.
- Bo wiesz dzisiaj mija 5 lat, jak mama odeszla... Mi jej tak bardzo brakuje... - zaszlochala, jak male dziecko
- Nie placz... Rozumiem co czujesz... Ale wierze, ze Twoja mama byla cudowna i caly czas czuwa nad Toba...
- Ale to nie wszystko - jej lzy nie ustawaly - Obudzil mnie telefon... To byla matka Daniell'a - mojego narzeczonego... On jest w szpitalu. Mial wypadek. Jest w reanimacji... To bylo dzis o 2... Powiedziala, ze wyjezdzal do Londynu i nie zdazyl wyjechac я miasta i wjechala w niego ciezarowka... To cud, ze zyje! Ja nie chce go stracic.... ! Boze, ja nie wierze, ze to sie stalo... ! Najpierw mama, teraz Daniel... Za co?
- Charlie - przytulilam ja... - ja rozumiem, co czujesz... - ledwo utrzymywalam lzy ... Wiedzialam co czuje i to doskonale...
- Skad masz wiedziec? Stracilas kiedys kogos?
- A mozesz nikomu nie mowic?
- Wiesz... Ja juz nikomu wgl nic nie mowie... - popatrzyla mi prosto w oczy
- ... Zaczelo sie od tego, ze przyjechalam tu po 16 latach zycia w Polsce... A potem... potem sie zakochalam... Od pierwszego wejrzenia... W Harr'ego Styles'a... Tak tego я 1D. W nim byla zakochana Miley я naszej klasy. nie mogla wytrzymac - wynajela kogos i oni mnie pobili... Po jakims czasie zerwal ze mna... Potem bylam "chora" na bialaczke... W tym czasie zerwalismy ze Soba... potem bylam я Niall'em Horan'em...Badania byly bledne... I jakis 1 miesiaс temu zerwalismy... Bo calowal sie я inna i to poszlo do gazet. I w tym momencie moi rodzice byli na "targach"... Dowiedzialam sie, ze zostaja tam na zawsze wraz я moimi bracmi... i zostalam tu sama, ze wszystimi problemami. Wiesz ja 2 tyg. temu wygladalam kompletnie inaczej... Poszlam do salonu pieknosci i o to jestem... To jeszcze nie koniec. Bylam я Gemma na dyskotece i jakis chlopak dosypal mi czegos do drinka i... - nie dalam rady - wybuchlam placzem.
- Jej ... Nie placz... ja nie wiedzialam... - chyba byla wzrusszona..
- Moglas niу widziec... Wiesz... Sama nie rozumiem, czemu wszystko tak rani. A wracajac do tematu... Czemu nie pojechalas я nim...?
- Jego matka mnie nie znosi.. Я reszta ojciec tez... Mowia, ze nie jestem odpowiednia... No tak kim moze byc dziewczyna я domu dziecka... bez rodzicow... dla ludzi majacych hotel SPA... - wzdechnela ze lzami
-Nie mow tak! Wazne, ze Ty i Daniel jestescie szczesliwi...! Jestes sliczna, inteligentna, a to, ze bylas w domu dziecka nie ma znaczenia!
- Moze i takk, ale ja nie chce go stracic... Jest dla mnie najwazniejszy... stracilam mame, trace Daniel'a, a potem, co? strace Carol'a? Ja tego nie chce zrozum!
- Charlie... Wszystko bedzie dobrze... Uwierz! On jest silny... JA Ci TO mowie! Nie martw sie! Pojedziemy do niego...!
*************W tym momencie wszedl Carol.......
C: DZIEWCZYNY... Co я Wami?
Ch: Nic, wyjdz...!
C: Uspokoj sie i powiedz co i jak...!
J: Nie krzycz...!
C: Ok, ok
Ch: Daniel jest w reanimacji! I jak mozesz nie pamietac? Dzisiaj minelo p 5 let... - wykrzyczala mu i wybiegla do lazienki...
J: Carol, nie trzeba tak ostro...
C: Pozwol, ze sam bede decydowal... A Ty czm placzesz?
J: Mam Powody! Idz ja przepros! JUZ!
C: Yhymm.
Poszedl...Uslyszalam tylko krzyk Charlie - IDZ STAD!... - Na co Carol - UBIERAJ SIE IDZIEMY DO DOMU!!!
Poszlam tam... ( Gemma i Bella byly w kuchni) i powiedzialam do Carol'a... - DAJ JEJ SPOKOKJ!
*********************************************************
Я DEDYKIEM DLA ZAX <3
Mamy 29 part! Dziekuje za te wyswietlenia! <3 KOCHAM WAS! Komentujcie!!!
//Tatiii :**
czwartek, 27 marca 2014
Part 28 :**
Spalam jak zabita... Obudzily mnie promienie slonca i moj szczeniczek... Slonce swiecilo mi prosto w oczy, a piesek - on siedzial mi na brzuchu i wymachiwal lapka... Chyba chcial powiedziec : "Chocmy juz..."
Wzielam go i pocalowalam <3 Zrozumialam, ze jest glodny... Zrozumialam jeszcze jedno... Nie kupilam mu karmy... Wstalam я lozka... Poszlam do kuchni i myslalam, co moge mu dac. Jest maly, wiec dalam mu troszke mleka - wypil... Dolalam mu troszke. Powinno narazie starczyc. Poszlam do lazienki. Popatrzalam w lustro i sie po prostu usmiechnelam:
Wiedzialam, ze dzis bedzie super dzien... Bo znow spotkam Carol'a, Charlie,Gemma... I znow zrobimy sesjee i znow bedziemy sie smiac i znow... znowu poczuje sie tak jak kiedys - szczesliwa, beztroska dziewczyna.. Ale rany w seru sie nie goja... Ja caly czas pamietam o Niallerku... Ja w glebi duszy caly czas go kocham... tylko jest mi troszke wstyd ... i kobiecy honor...Я яzamyslenia wyrwal mnie dzwonek do drzwi.. Wybieglam я lazienki i zerknelam na zegarek - byla 12.... otworzylam - to byl Carol.. Nieco sie zdziwil... Bylam w pizamie.
J: Hej... Wejdz.
C: Witaj...
J: przepraszam, ze jestem w pizamie, ale... no kurcze... nie dawno obudzilam sie...
C: Spoko... tez przepraszam, mialem byc o 13...
J: eej tam... Wejdz i przejdz do salonu.
C: Yhyyy
Poszedl... Ja weszlam do lazienki ... lezala tam czarna sukienka... Postanowilam ja nalozyc ... Znow popatrzalam w lustro... - Jejj.... Я takimi wlosami ja nigdzie nie wyjde ... - pomyslalam. Zrobilam sobie luznego klosa, makijaz i pomyslalam - juz lepiej... Bylam radosna...
Nagle przypomnialam sobie, ze w salonie czeka Carol... Znowu wyjde na idiotke - przlecialo mi przez glowe.. Wyszlam я lazienki i powiedizalam:
- Carol, chcesz herbate, czy cos ?
- Nie trzeba...
- Poczekasz jeszcze troszke?
- Nie ma sprawy... Masz super psa...
- Dziekuje :) - usmiechnelam sie
Poszlam do kuchni, zapazylam kawe, nalalam mleko do miski i dosypalam platki... - Tak, tylko ja jem platki i zapijam kawa - mruknelam do siebie... Dokonczylam kawe i platki i przepukalam miske i szklanke. Uslyszalam dzwonek do drzwi, od razu poszlam otworzyc.. To byla Gemma. Weszla do srodka... Nie co sie zdziwila widokiem Carola. Siadla na fotelu obok... dolaczylam sie do nich i powiedzialam:
J: Ja jestem gotowa...
C: To chocmy..
G: A gdzie my idziemy...
C: Na sesjee ...
G: Czemu mi nie powiedzieliscie... ja tak nigdzie sie nie rusze..
J: Carol, poczekaj jeszcze 10 min...
C: Ok...
Ja i Gemma poszlysmy do mnie do pokoju... Wyjelam я szafy ciuchy... Gemma wybrala te sukienke ( tylko byla troszke dluzsza) :
Wyszlysmy i juz bez zadnych przeszkod wyszlismy я domu... Doszlismy do parku.. Charlie czekaala juz tam na nas.. Wraz ze znakoma mi dziewczyna:
To byla Bella... Poznalam ja przez internet, ale nie wiedzialam, ze kiedys sie spotkamy... Okazuje sie, ze to BFF Charlie... Poszlismy na stare miasto... Fotki udaly sie super... Skonczylo sie o 18... Zaproponowalam, zebysmy poszli do mnie... wszyscy sie zgodzili... Narzeczony Charlie jest na wyjezdzie rodzinnym, Carol ma wolne... Zaszlismy do Nandos po pizze... Doskonale pamietam te knajpke... Chodzilismy tu я Niall'em. Zjedlismy pizze. Zaszlismy do spozywczaka... Kupilam karme dla szczeniaczka,karmel, jablka, i lody... Chcialam zrobic to :

Przyszlismy... Ogladalismy film do 3 w nocy, a potem poszlismy spac. Ten dzien uwazam za udany..
*********************HARRY*************************
Gdy Emma zniknela, zrobilo sie glupio... Bo Niall prawie sie od nas odcial... Na koncertach udaje, ze wszystko ok,ale nie zawsze mu wychodzi... Dzisiaj przyszedl do mnie pogadac...Jak zawsze smutny..
N: Harry, co ja mam zrobic? Dzisiaj przyjdzie tu Barbara, co ja mam jej powiedziec? Ja nie chce jej wiecej widziec...
H: Powiedz jej to...
N: Ja nie moge...
H: Jesli mogles tak postapic я Emma, to я nia tez mozesz...
N: Nie jestes lepszy... Ja tego nie chcialem... Ona nie dala mi wytlumaczyc.
H: Po prostu jej powiedz i koniec...
N: nmg...
I w tej chwili zadzwonil dzwonek do drzwi. Niall poszedl otworzyc... Ona rzucila mu sie w ramiona, on ja odepchnal i zaprosil do salonu... usiadlem na fotelu udawajac, ze ich nie widze...
B: - kotku, co jest?
N: - Nic i nie mow tak do mnie... Nie chce Cie wiecej znac... Rozumiessz??
B: - Mowisz tak я nerwow...
Wkroczylem ja...
- Idz sobie... On Cie nie chce, zrozum... Sapadaj... Spieprzylas mu zycie!!! Idz sobie.. zrozum... Jestes nikim dla niego... !
- Niall... Ty serio tak myslisz?
Nie mowil nic...
- Wiesz, zawiodlam sie na Tobie - zaplakala i wybiegla я tad...
- Widzisz Niall, od razu lepiej...
- Yhyy..
I znow zniknal г siebie w pokoju..
***************************************************
//Tatii
piątek, 21 marca 2014
Part 27
*****CAROL*****
Gdy Gemma wyszla, zrobilo mi sie glupio... Co ona sobiу pomysli jak sie przebudzi... - rozyslalem dopijajac kawe. Uslyszalem jak ktos biegnie do pokoju na przeciw... to byla lazeinka, od razu zrozumialam, ze to ona sie obudzila... Chyba bylo jej nie dobrze... ja stalem bez ruchu... Weszla do kuchni, wziela w rece butelka... Ale wysliznela sie jej я reki. Nagle popatrzala na mnie i zapiszczala:
- ejj.. kim jestes?
- Jestem Carol...
- moge Cie spytac? CO TY TU ROBISZ... i jak, jak ja tu...
- zaraz Ci wszystko wytlumacze, a tymaczasem moze Ci nalejу herbaty??
-Jestem г siebie i sama to zrobie, mozesz sobie isc...
Wziela do reki szklanke, ktora od razu upadla na podloge...\
- idz... Musisz odpoczac, ja zrobie Ci herbate.
- No ok.. Iii.. Carl..
- Carol!
- Wez zelki я gornej polki...
- Spoko..
Wyokonalem.
*****Emma*****
Doskonale pamietam, co sie stalo w te noc... Ale ja bylam pijana i nie zaprzeczalam.. Obudzilam i zrobilo mi sie nie za dobrze... Chyba za duzo wypilam.Gdy weszlam do kuchni zobaczylam go:
Gdy Gemma wyszla, zrobilo mi sie glupio... Co ona sobiу pomysli jak sie przebudzi... - rozyslalem dopijajac kawe. Uslyszalem jak ktos biegnie do pokoju na przeciw... to byla lazeinka, od razu zrozumialam, ze to ona sie obudzila... Chyba bylo jej nie dobrze... ja stalem bez ruchu... Weszla do kuchni, wziela w rece butelka... Ale wysliznela sie jej я reki. Nagle popatrzala na mnie i zapiszczala:
- ejj.. kim jestes?
- Jestem Carol...
- moge Cie spytac? CO TY TU ROBISZ... i jak, jak ja tu...
- zaraz Ci wszystko wytlumacze, a tymaczasem moze Ci nalejу herbaty??
-Jestem г siebie i sama to zrobie, mozesz sobie isc...
Wziela do reki szklanke, ktora od razu upadla na podloge...\
- idz... Musisz odpoczac, ja zrobie Ci herbate.
- No ok.. Iii.. Carl..
- Carol!
- Wez zelki я gornej polki...
- Spoko..
Wyokonalem.
*****Emma*****
Doskonale pamietam, co sie stalo w te noc... Ale ja bylam pijana i nie zaprzeczalam.. Obudzilam i zrobilo mi sie nie za dobrze... Chyba za duzo wypilam.Gdy weszlam do kuchni zobaczylam go:
Jak sie okazalo to Carol. Widzialam go w barze... Przyniosl mi herbate. Pogadalismy sobie... okazal sie bardzo mily... Tak jakby sie zaprzyjaznilismy... Okazalo sie, ze tez go zycie wiele nauczylo... Ma mlodsza na 2 lata siostre Charlie. Jak byli mali jego tata umarl....Gdy on mial juz 17 lat mama zmarla. Siostra spedzila w domu dziecka 2 lata.. A w tym czasie on pracowal... On jest taki opiekunczy... Mieszka sam, jego siostra mieszka я narzeczonym.. Jest sam... - poczulam, ze moge mu zaufac i opowiedzialam mu troche o sobie .. oczywiscie o Niall'u nic mu nie mowilam, bo za bardzo mnie to bolalo. Caly czas czulam... jakos nie tak. Postanowilismy pojsc na spacer... Zadzwonil do swojej siostry... Ona tez doszla. O to ona:
Miala identyczny charakter jak on. Taka mila... Ona Zajmuje sie fotografia. Poznalysmy sie... Miala twardy charakter. Ale taka slicznaaa... Zrobila nam mini sesyjke ... Studiuje i mieli taka prace na weekend"... O to nie ktore z fotek :
Najbardziej mi sie te podobaly... Charlie powiedziala, ze jestem fotogeniczna.... i sliczna i niby mam idealna figure... Na to wybuchnelam smiechem....
Gdzie idealna figura:?
i wgl... gdzie ja jestem ladna????!!! Ale ten dzien uwazam za udany.... Wymienilsmy sie numerami я Carolem i Charlie... Jak wspaniale, ze ich spotkalam... czuje, ze moge powiedziec im o wszystkim, bo ni mnie tak na serio zrozumieja....Umowilismy sie na sesyjke jutro... tym razem zrobimy ja я Gemma.
***** Gemma******
Przyszlam do domu i od razu zadzwonil Harry... Pytal sie o Emme... Powiedzial, ze Niall prawie zwariowal.. on nic nie je ... i menadzer powiedzial, ze jak tak dalej pojdzie, to zerwiemy trase... Powiedzialam, ze nic nie wiem, ale on mi nie wiezyl.. Dostalam Sms od Carola:
-Hej, wszystko pod kontrola... Jutro przychodz o 13 do Emmy...
Odpisalam:
Spoko, rozumiem, ze mam sie bac....
*************************************************************
//Tatii
Subskrybuj:
Posty (Atom)




.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
